Środa, 26 lipca 2017 r. Imieniny: Anny, Grażyny

Wierny przyjaciel Kaszubów i Polaków

(2009-06-02 18:01:42)

Wierny przyjaciel Kaszubów i Polaków

W sylwestrowy wieczór 2007 r. od przyjaciela z Wrocławia, Zygmunta Budzisza, otrzymałem smutną wiadomość - tego dnia w południe zmarł w Salzburgu nasz wspólny austriacki przyjaciel Ferdynand Neureiter.

Jak szybko upłynęło prawie 50 lat ożywionych kontaktów z nim! Teraz przyszedł czas na nostalgiczne wspomnienia, a jednocześnie pytania, kim właściwie był Neureiter i dlaczego tak mocno zafascynowały go Kaszuby, choć nie tylko one... Warto przypomnieć jego drogę do kaszubszczyzny, bo młodsze pokolenie Kaszubów zna w zasadzie tylko jego „Antologię kaszubską” („Kaschubische Anthologie” - 1973) oraz „Historię literatury kaszubskiej” („Geschichte der kaschubischen Literatur” - 1978) w tłumaczeniu na język polski dokonanym w 1982 r. przez Marię Boduszyńską - Borowikową.

Z biograficznych materiałów Ferdynanda wynika, że urodził się On 15 czerwca 1928 r. w Rydze, ale korzenie Jego przodków tkwią w słowiańszczyźnie. 40 lat temu tak pisał w liście do jednego z przyjaciół: „Ojciec mój, profesor medycyny sądowej, pochodził z Karyntii, najbardziej na południe wysuniętej części Austrii, matka zaś urodziła się w Wiedniu... Miałem polskich przodków ze strony matki. Nazywali się Borkowscy i pochodzili z okolic Łukowa, skąd przed laty wywędrowali do Austrii. Rodzina ta wydała kilka znanych osobistości, żeby wymienić tylko mego pradziadka Carla von Borkowskiego, który był wziętym wiedeńskim architektem, projektantem dzielnicy, zwanej „Cottage”. Dziś jedna z ulic Wiednia nosi jego nazwisko...”.

Marzeniem młodego Neureitera było zostać nauczycielem w szkołach średnich, jednak nieoczekiwana śmierć ojca stanęła temu na przeszkodzie. Przerwał naukę i zaczął pracować. Początkowo wyjechał do stanów Zjednoczonych, przemierzając cały kontynent - od Nowego Jorku do Los Angeles. Po powrocie do Austrii podjął pracę w firmie handlowej swojego wujka jako akwizytor. W interesach zjeździł prawie całą Europę, podczas pobytu w Wiedniu w 1955 r. poznał młodą przystojną Angielkę Marjorie Coxal z Cardiff w Walii. Z małżeństwa z nią przyszło na świat dwóch synów - Martin i Christian.

Z jego wspomnień „Moja droga do kaszubszczyzny” („Mein Weg zum Völkchen der Kaschuben”) wynika, że już w latach szkolnych interesowały go języki i małe grupy etniczne, które także zamieszkują Austrię. Jako samouk kupił sobie książkę „Die slavischen Völker und Sprachen” (Göttingen 1947) znanego niemieckiego slawisty Reinholda Trautmanna, z której dowiedział się o istnieniu na Bałtykiem Kaszubów. Zaskoczyło go bardzo, że w odległości dwóch godzin lotu samolotem od Austrii egzystuje mały naród, o którym nic nie słyszał. Tak się zaczęła jego przygoda z Kaszubami i ich literaturą, która trwała do ostatnich dni życia.

O ile sobie przypominam, pierwsze kontakty z Polską - z Kaszubami nawiązał za pośrednictwem redakcji dwutygodnika „Kaszëbë” poprzez kolegę Zygmunta Budzisza. Następnie do współpracy z nim - głównie w zakresie wymiany filatelistycznej - włączył się nauczyciel polskiego w kościerskim gimnazjum Alfons Wysocki. W lutym 1960 r. na łamach „Kaszëb” (nr 4/59, s. 5) ukazał się fragment listu Neureitera do Budzisza, w którym czytamy: „Swego czasu studiowałem językoznawstwo na uniwersytecie wiedeńskim. Niestety studiów nie ukończyłem, ponieważ rozpocząłem pracę zawodową. Ale językoznawstwo, szczególnie słowiańszczyzna, pozostało moją pasją. Cały wolny czas poświęcam studiom języków i literaturze słowiańskiej, przy czym interesują mnie specjalnie małe słowiańskie narody... Staram się obecnie więcej dowiedzieć o tym interesującym ludzie, jak również o jego języku i miejscu, jaki język ten zajmuje wśród pokrewnych słowiańskich. (...) Moim pierwszym wielkim osiągnięciem było przypadkowe zdobycie książki dr Andrzeja Bukowskiego „Regionalizm kaszubski”, w czasie pobytu w ojczyźnie mojej żony. Od tego czasu książka ta jest moim stałym przyjacielem...”. Księgarnie i antykwariaty penetrował zresztą ciągle, nabywając książki Fryderyka Lorentza, Franciszka Sędzickiego, Augustyna Necla i innych. W ten sposób, i poprzez nawiązane kontakty z działaczami i twórcami literatury kaszubskiej, skompletował wspaniałą bibliotekę pełną książek o Polsce i Kaszubach.

Pasja poznawania przez Ferdynanda języka polskiego została pogłębiona dodatkowymi lekcjami, co w rezultacie sprawiło, że równolegle opanował język kaszubski. Dzięki temu wiele miejscowych utworów zostało przełożonych na niemiecki.

Konsekwencją udanych tłumaczeń było publikowanie artykułów o literaturze kaszubskiej w takich pismach jak: „Kaszëbë” (1960, nr 4, s. 5); „Polska”; „Litery” (1963 - 1971); „Naš Tednik” (Klagenfurt 1967); „Die Furche” (Wiedeń 1968); „Mickiewicz - Blätter” (Heidelberg 1968 - 1970); „Das Menschenrecht” (Wien 1970); w bretońskim „Ar Bed Keltiek” (Kelaouenn 1971); „Panoramie Kaszubsko-Pomorskiej” (London 1975); Pomeranii” (1988 nr 3, s. 21).

Efektem wieloletnich kontaktów korespondencyjnych Ferdynanda Neureitera oraz jego przyjazdów do Polski była „Antologia kaszubska” („Kaschubische Anthologie”), wydanej w znaczącej serii słowianoznawczej „Slavistische Beiträge” (t. 61, 1973 r.) przez monachijską oficynę Ottona Sagnera. Była ona wielkim wydarzeniem w slawistycznych środowiskach naukowych nie tylko obszaru niemieckojęzycznego. Przypominam sobie, że na życzenie ówczesnych władz politycznych zlecono opracowanie antologii poezji kaszubskiej, która miała ukazać się przed pozycją Neureitera. Mimo pośpiechu i tak „Modra struna” światło dzienne ujrzała w miesiąc po jego publikacji.

W opinii nadgorliwych doradców KW PZPR praca Ferdynanda była separatystyczna, rewizjonistyczna i zdecydowanie antypolska. Wśród wielu jej recenzji znalazłem omówienie na łamach „Życia Literackiego” (1 X 1978 r., nr 42, s. 13) autorstwa Lecha Bądkowskiego, w którym ten napisał m. in.: „Jest to w ogóle pierwsza łączna antologia prozy i poezji kaszubskiej, wydana wzorcowo, z tekstem oryginału po jednej stronie, z przekładu po drugiej. (...) otrzymaliśmy dzieło, do którego odtąd każdy zainteresowany literaturą kaszubską (a szerzej i polską), czy zawodowiec i amator zaglądać będzie musiał. (...) zwłaszcza obecną historią literatury kaszubskiej („Geschichte der kaschubischen Literatur. Versuch einer zusammenfassenden Darstellung”, wyd. I z 1978 r.) wpisał się [on] na stałe do historii naszej literatury. I należy mu się tytuł „AMICUS CASSUBIAE PARTICULARIS”. Książka ta ukazała się w Polsce pt. „Historia literatury kaszubskiej. Próba zarysu” w przekładzie Marii Boruszyńskiej - Borowikowej i ze wstępem Tadeusza Bolduana (Gdańska 1982), a wydana została przez Oddział Miejski Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego. Ze względu na jej szybką sprzedaż, za namową przyjaciół F. Neureiter przygotował drugie, uzupełnione i poprawione wydanie, wydrukowane u Ottona Sagnera w 1991 r. jako tom 272 serii „Slavistische Beiträge”. Z olei na konferencji naukowej w Jastrzębiej Górze, której organizatorami byli Uniwersytet Gdański i Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko - Pomorskiej (1-2 X 1993 r.), Ferdynad Neureiter wygłosił w języku polskim referat pt. „Recepcja literatury kaszubskiej na niemieckim obszarze językowym”, opublikowanym w „Kaszubszczyźnie w świecie” pod red. prof. Jerzego Sampa (Wejherowo 1994, s. 47 - 57).

Austriacki slawista był także wielkim orędownikiem kultury polskiej. W 1969 r. założył w Salzburgu Oddział Wiedeńskiego Towarzystwa Austria - Polska, któremu prezesował ponad trzydzieści lat. Gościł wiele polskich osobistości ze świata literatury i muzyki, m. in. Uniwersytecki Chór z Lublina, dwukrotnie Poznański Chór Chłopięcy prof. Stefana Stuligrosza, Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby” z Kartuz. Za wybitne zasługi w popularyzacji kultury polskiej oraz kaszubskiej został uhonorowany odznaką Amicus Poloniae (1966), medalem Za Zasługi dla Kultury Polskiej (1972), Medalem Stolema (1973), Złotym Krzyżem Zasługi PRL (1986), Medalem im. B. Chrzanowskiego „Poruszył Wiatr od Morza” (1991), Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (1994). Ten ostatni otrzymał z rąk ówczesnego ambasadora Polski w Wiedniu - profesora Władysława Bartoszewskiego. 16 listopada 2004 r. odznaczony został Złotym Krzyżem Zasługi Ziemi Salzburskiej (Goldene Verdienstzeichen des Landes Salzburg).

Podsumowując całokształt prac drogiego Ferdynanda Neureitera, stwierdzić należy, że otrzymaliśmy od niego dzieła, które do dziś nie zostały zastąpione innymi, ale ponadto ofiarowano nam coś znacznie cenniejszego: miłość, przyjaźń, wierność i wiarę w drugiego człowieka.

Nie dane mi było uczestniczyć w pochówku serdecznego Przyjaciela, ale duchowo byłem w Wiedniu, gdzie 21 stycznia 2008 r. w familijnym grobie „Ehrengrab der Stadt Wien” na Cmentarzu Döbling złożono urnę z jego prochami. Spoczywają w nim Carl Ritter von Borkowski oraz siostra i matka Ferdynanda. Z listu adresowanego przez jego żonę, Marjorie, do Zygmunta Budzisza z 25 stycznia 2008 r. wynika, że oprócz całej rodziny Neureiterów w uroczystościach wzięli przyjaciele, przedstawiciele uniwersytetu w Salzburgu, a także liczne grono znajomych. Każdy z członków rodziny złożył po trzy róże, były wieńce, a wśród nich z biało - czerwonych kwiatów od Towarzystwa Austria - Polska z Salzburga.

Cześć Jego pamięci! (-)

Edmund Kamiński

PS. Dziękuję moim przyjaciołom Zygmuntowi Budziszowi z Wrocławia oraz Urszuli Bolduan z Gdańska za udostępnienie materiałów.

Źródło:
1.„Pomerania”, Nr 3 (407), 2008 r.
2.„Pomerania”, Nr 4 (408), 2008 r.

© 2006 GBP Bolszewo | webmaster | RSS
Ilość osób na stronie: 26. Czas ładowania: 0.007766