Środa, 26 lipca 2017 r. Imieniny: Anny, Grażyny

Powakacyjne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki

(2014-11-19 15:04:31)

Powakacyjne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki

Wszystko co dobre szybko się kończy. Szczególnie gdy mowa o słonecznych wakacjach, po których częstokroć z trudem wrócić do codziennych obowiązków i nierzadkiej rutyny. Na szczęście są także zajęcia, do jakich powracamy z nieskrywaną radością. Do nich z pewnością należą spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki organizowane niezmiennie w siedzibie Gminnej Biblioteki Publicznej im. Aleksandra Labudy w Bolszewie. Jak łatwo się domyślić, pierwsze powakacyjne spotkanie obfitowało w nowe recenzje i streszczenia przeczytanych książek. Każdy bowiem w tym czasie zdążył oddać się niejednej ciekawej pozycji, którą pragnął polecić zapalonym czytelnikom. Zresztą, Klubowicze jeszcze przed przerwą zdecydowali o wyborze dwóch obowiązkowych lektur na słoneczny czas. Naturalnie, nie mogło się obejść bez literatury faktu. Z tego względu znalazła się wśród nich pozycja niemal klasyczna w swoim gatunku, mianowicie „Moja podróż do Rosji” Antoniego Słonimskiego. Jest to niebagatelny zapis z podróży autora do ZSRR, jaką odbył w (uwaga!) 1932 roku. Co więcej, pozycja była uzupełnieniem poznanych wcześniej przez Klubowiczów reportaży o sąsiadach zza wschodniej granicy, by wspomnieć choćby „Białą gorączkę” Jacka Hugo – Badera. Omawiana lektura jest dowodem trudności, jakie niesie za sobą opisywanie rzeczywistości w kraju, gdzie jest ona odgórnie kształtowana, a każde wystąpienie przeciw jedynemu i właściwemu jej postrzeganiu surowo karane. Antoni Słonimski w swojej podróży pozostawał jednak czujny na wszelkie nieścisłości między rzeczywistym obrazem a jego opisem serwowanym przez tłumaczy – opiekunów zajmujących się przyjmowaniem zagranicznych reporterów. Udowodnił ponadto to, o czym później niejednokrotnie wspominał Kapuściński – że język jest najdoskonalszym narzędziem badawczym. To właśnie znajomość rosyjskiego pozwoliła autorowi wychwycić absurdy międzywojennej codzienności. Jak łatwo się domyślić, nie spotkało się to z uznaniem rosyjskich przyjaciół, o czym świadczyć mogą słowa samego autora: „od czasu książki Moja podróż do Rosji jestem na czarnej liście u sowieckich urzędników. Proszą co pewien czas wszystkich literatów i karmią kawiorem – a ja za karę muszę siedzieć w domu”. Myli się jednak ten, kto sądzi, że autor pozwolił sobie na czcze mędrkowanie. Bo chociaż pokusa do jednoznacznej oceny poczynań Rosjan z pewnością występowała, wyciąganie ostatecznych wniosków pozostawił autor czytelnikowi. Swoje subiektywne odczucia subtelnie przemycił na karty pozycji stosując zabieg, polegający na przedstawianiu sporów rzekomo towarzyszących mu w podróży Sceptyka i Entuzjasty. Co ciekawe, na pytanie warszawskiego tragarza „jak tam jest?” nie potrafi Słonimski odpowiedzieć. Jak twierdzi ? brakuje mu odwagi sądzenia. Może w czasach pochopnych i powierzchownych ocen, warto wyrazić szczególne uznanie dla pokory autora tej niezwykle bogatej (choć wcale opasłej) pozycji. Nieco mniejszym uznaniem obdarzyli Klubowicze autora drugiej z wybranych lektur – Whartona Williama. Autor książki „Spóźnieni kochankowie” przeniósł nas w świat namiętności i sztuki, choć na wcale wysokim poziomie. Mimo sprawnego języka i oryginalności pomysłu, zdawał się w swym opisie nieco groteskowy. Czytelnicy znający inne pozycje autora, dostrzegli w niej ponadto wiele znajomych wątków. Po raz kolejny fabuła rozwija się w ciasnych zakamarkach Paryża, ponownie przepełniona jest sztuką, szczególnie malarstwem i nieodzownie trudną miłością. Uczucie jakie rodzi się między kloszardem w sile wieku (swoją drogą byłym biznesmenem) i siedemdziesięcioletnią niewidomą kobietą, początkowo spotkało się nawet z uznaniem i sympatią. Jednak kolejne etapy ich romansu z każdą stroną zdawały się coraz mniej przekonujące. I chociaż świat kolorów, obrazów, muzyki i wszystkiego co ulotne był niezwykle poetycki w swej wymowie, nie przekonało to większości Klubowiczów do szczególnie pozytywnych recenzji. Walorem jakiego nie można odmówić pozycji, było jedynie oddanie z niezwykłą wrażliwością codzienności osób niewidomych. To właśnie ten wymiar znacznie ubogacił pozycję, a nas czytelników otworzył na nowe zagadnienia, przez co nie można pominąć go milczeniem. Po spotkaniu, Klubowicze niesieni uznaniem dla autora pierwszej z wybranych pozycji, zdecydowali o pozostaniu w temacie wschodniej przewrotności. Więcej o wyborze, już w kolejnej relacji z DKK!

Wiesława Waldowska

Spotkanie odbyło się 27.10.2014 r., uczestniczyło w nim 6 osób.

© 2006 GBP Bolszewo | webmaster | RSS
Ilość osób na stronie: 74. Czas ładowania: 0.01444